Tak... w końcu jakiś znormalizowany temat... :)
Cóż przez ostatnie doby i godziny wiele nasłuchałem się o rodzinkach... o dzieciach... cóż i naszła mnie momentalnie chwila by wszystkie zebrane informacje w głowie przepisać tu ów na mego bloga...
Będzie nudne... więc odradzam czytać. :)
Każdy przeciętny normalny człowiek myśli jak będzie wyglądać jej przyszłość...
Inni marzą i myślą o karierze... cóż... większość? Tak... każdy chce się pierw w jakiś sposób ustatkować... wmawiając sobie że rodzinę założę po 30...
Niby normalne... ale nie. Doświadczenie człowiek zbiera przez całe życie.
Dlaczego miałby je czerpać dopiero po 30 ? w sferze rodzinki... dzieci... ?
Hmm?
Przecież to i tak poniekąd na to samo wyjdzie...
Karierę i rodzinę można połączyć.
I to w jak najbardziej normalny sposób. Fakt zdarzają się wyjątki...
No ale kto już jest dorosły... i nie koniecznie wie jakie to życie trudne jest.
To jest trochę przykre... mówi się późno albo wcale... ale po 30 może już być naprawdę za późno... kariera... uderzy tak do głowy że myśli o rodzinie prysną... zanim się obejrzymy po 50 może już być całkowicie za późno... choćby na dzieci...
Dlaczego to poruszam... bo jestem trochę rozczarowany... teraz ludzkością...
kiedyś tak nie było...
Rodzina jest była i będzie najważniejsza.
Musimy o tym pamiętać...
Piszę to bo zauważyłem że teraz rodzina... (mąż i żona) decydują się góra na max troje dzieci... kiedyś było zupełnie inaczej.
W rodzinie było po 6-8 nawet 12 rodzeństwa.
Zdarzają się owe przypadki.
I tu kolejne pytanie... dlaczego tak nie jest... pieniądze na wychowanie?
Tak... są ważne. Ale miłość chyba ważniejsza?
I co jeszcze szczególnego zauważyłem to to że właśnie w bogatszych rodzinach jest mniej dzieci niż w biedniejszych!
Więc miłość jest inna? Być może...
Na pewno duży wpływ na to miała kariera...
odkładanie tego wszystkiego.
Tak są takie przypadki że jest młode małżeństwo i tylko dwójka dzieci.
Przypadki są. Ale reszta...? Jakiś konkretny wpływ musi być.
Dużo ostatnio też słyszałem kto jest ważniejszy.. matka czy ojciec...
Myślę że tu szczebelek jest wyrównany...
Matka jest tylko jedna... tak się mówi... ojciec przecież też? :)
No ale i tak mama zasługuje na najważniejszą "notę" że tak powiem.
Ona urodziła...
Najlepiej czuje co dziecku dolega... co potrzebuje. W końcu jest matką i tak to widzę.
Nie degraduję tu ojców... w żadnym wypadku też są ważni.
Szkoda że niektórzy ludzie nie są z tej planety...
Wiele razy czytam że ojciec skatował dziecko... matka pijana a dziecko wyskoczyło z balkonu.
Nieodpowiedzialność...
I to jest bolączką dnia codziennego. Nie każdy człowiek potrafi sobie wbić do głowy gdy już założył rodzinę to i wypadało by się do tego bezwzględnie dostosować... pod każdym pozorem.
I ja osobiście takiego ojca i taką matkę nie nazwę... ojcem i matką.
Takie sytuacje nigdy nie powinny mieć miejsca.
Przecież mały berbeć to też człowiek...
I nie ma tu żadnego wytłumaczenia...
żadnego... niestety zawsze ale to ZAWSZE jest tylko jedno... kłamstwo.
Pozornie nic...
Cóż nie każda matka to pijaczka nie każdy ojciec to pijak... no ale najczęściej to ojciec lubi sobie wypić...
a tu mam bardzo ale to bardzo słodki przykład jaki to ojciec może być świetnym przykładem dla dziecka... Urocze.
http://www.youtube.com/watch?v=L64c5vT3NBw&feature=player_embedded
Miłego wieczoru... :)